Dziecko z książką. Maluchy 0-2 lata

Poprosiłyśmy blogerów specjalizujących się w książce dla dzieci oraz naszych fanów na Facebooku, by wytypowali najlepsze, najbardziej godne uwagi książki dla maluszków w przedziale od urodzenia do 2 lat. W zabawie wzięło udział blisko 20 osób. Trudno sobie wyobrazić, ale stworzona lista poleceń objęła ponad 60 (!) sugestii, jej rozwarstwienie było naprawdę spore, blisko 40 pozycji miało jedno wskazanie. Nie byłyśmy specjalnie rygorystyczne, więc otrzymane typy obejmowały tytuły lub całe serie, ale tak nierzadko bywa, że o książkach dla najmłodszych myślimy seriami.

Miałyśmy swoje plany i pomysły na przedstawienie wyników, ale one same ułożyły się w pewne sugestie. Postanowiłyśmy więc podążyć za układem tej listy. Pięć książek / serii otrzymało najwięcej wskazań i to one są zdaniem blogerów, czytelników, słuchaczy i  – nierzadko – nas samych książkami, po które warto sięgnąć w pierwszej kolejności. Czyli Must read. Mocne typy to książki, które choć miały mniej wskazań, powracały jednak regularnie. Ale uwaga – wbrew pozorom – nie jest to lista przebojów.

W całej tej zabawie dało się zauważyć pewne tendencje, nie zabrakło zaskoczeń. Być może trudniej było przebić się dużym kartonówkom, książkom, które mogą być czytane/oglądane przez dzieci poniżej lat dwóch, ale i starsze. Przyjrzymy się im w kolejnych odsłonach naszej listy poleceń.

 

Must read:

Eva Susso, Benjamin Chaud / Lalo gra na bębnie, Babo chce, Binta tańczy / Zakamarki

Trudno ich nie znać i nie lubić. Duża rodzina i zwierzaki. Leniwe poranki, długie przedpołudnia, wspólne wieczory. Ale przede wszystkim – wyrazista kreska Benjamina Chauda, onomatopeje i zaproszenie do wciągającej lektury. Tych książek wręcz nie da się przeczytać monotonnie, interaktywność jest w nie wpisana.

Ania  / Facebook: “Świetnie rozwijają mowę i są zabawne”

Recenzja na blogu made by bibi

 

Soledad Bravi / Księga dźwięków / Dwie Siostry

Książka oparta na prosty pomyśle. Idealna do poznawania dźwięków przez malucha. Wyrazista, momentami dowcipna. Opasłe tomiszcze. Tak opasłe, że rozpada się w rękach i można czytać we fragmentach. Do dziś nie wiemy, dlaczego szpinak robi blee (i nie jesteśmy jedyne, powstał nawet blog o tej nazwie, w który wpisane jest to samo zdziwienie ;)

Alicja / Nieparyż “Wiele, wiele kart, na których dziecko zobaczy przedmioty i zwierzęta wydające różne dźwięki. Oczywiście to wyrazy dźwiękonaśladowcze, które powinniśmy z dzieckiem wypowiadać (ale możemy też bawić się, stukając, szeleszcząc i skrzypiąc prawdziwymi przedmiotami). Tu ujawniają się pierwsze preferencje (obróć szybko wilka, za to rób w kółko “apsik”). Gruby kontur, kontrastowe ale niekoniecznie żywe kolory, dowcipne rysunki. Kultowa” .

Recenzja na blogu Maki w Giverny

 

Eric Carle / Bardzo głodna gąsienica / Tatarak

Evergreen. Gasięnicę przetłumaczono na 62 języki, a jego książki rozeszły się w nakładzie 90 mln egzemplarzy (!). Dzieci uwielbiają małe kółeczka wyciśnięte w jej kartach, mogą się na niej uczyć liczyć, poznawać owoce. Jest prosta w formie i magnetyczna.

Recenzja na blogu Maki w Giverny

 

Anna-Clara Tidholm / Seria Gdzie idziemy?  Jest tam kto? A dlaczego? Wymyśl coś! / Zakamarki

Kolejna interaktywna zabawa, w którą trudno się nie wciągnąć. Seria obejmuje 4 tytuły, choć w typach najczęściej powracają “Gdzie idziemy?” i “Jest tam kto?” , być może dwie następne lepsze dla trochę starszego dziecka.

Małgorzata / Facebook “Zaprasza do rytmicznej, interaktywnej zabawy z książką, dziecko może pukać w książkę, pokazywać przewidywać, czytać książkę od tyłu. Polecam “hasło” otwierające książkę: Puk, puk, puk, powiem to trzy razy i coś miłego zaraz się wydarzy…- pukamy razem z dzieckiem w okładkę i ja otwieramy- taki rytuał ;)

Magdalena / Mowosfera “Prostota przekazu, interaktywność książki, cudne ilustracje to wielkie zalety tych książek. Polecam z czystym sumieniem”.

Alicja / Nieparyż  “Prostota i piękne zaproszenie do rozwijającej dziecko interakcji. Książka, której forma magicznie splata się z historią: dziecko ma moc pukaniem w karty otwierać drzwi do kolejnych pokoików. Prosta, przemyślana i jednocześnie pomysłowa: drzwi w podstawowych kolorach otwierają się na pokoje tej samej barwy, w ich głębi już czekają kolejne drzwi w innym kolorze. W pokoikach kolejne scenki odzwierciedlające to, co dzieje się w życiu malucha, pobudzają wyobraźnię, nakłaniają rodzica do snucia opowieści. Można świetnie “ograć” różne elementy tej książki, naśladując czynności, pukając mocno lub cichutko… Bo najlepsza interakcja to nie ta z syntetycznymi dźwiękami z głośnika, ale ta, która wydarza się między dzieckiem, książką i rodzicem”

Recenzja na blogu O tym, że

 

Joanna Bartosik / Seria Raz, dwa trzy – patrzymy, widzimy, słyszmy / Widnokrąg

Wydane w ubiegłym roku książki Joanny Bartosik szturmem podbiły książkowy świat – typowała je prawie każda zaproszona do zabawy blogerka. Właśnie w tej chwili spada na nie deszcz nominacji i może – czego życzymy – w perspektywie również nagród.

Małgorzata / Facebook: “Absolutny hicior w przekonaniu moim i mego syna, już dzisiaj 10- miesięczniaka: Raz, dwa, trzy… patrzymy, słyszymy, mówimy wyd. Widnokrąg. Książki towarzyszą nam, od 6 miesięcy w domu, w podróży, czytamy je, śpiewamy, otwieramy szeroko buzie i artykułujemy…”

Recenzja na blogu O tym, że

Recenzja na blogu Mała Ka(f)ka

 

Mocne typy:

Fiep Westendorp/ W domu, w dziczy, na ulicy / Dwie Siostry

Małe kruki o książce

Rok w lesie / Emila Dziubak / Nasza Księgarnia

Made by bibi o książce

Agata Królak / Różnimisie / Dwie Siostry

Małe kruki o książce

 

Jaka klasyka?

Szeroko rozumiana polska klasyka poezji nie miała w tym zestawieniu również zbyt łatwo – pewnie ze względu na dużą liczbę wydań, nierzadko niezbyt ładnych. Głosy nam się rozwarstwiały, rozkładały, trudno ją jednak w podsumowaniu pominąć.

O klasyce pisaliście tak:

Ania / Facebook “Poza tym wiersze Brzechwy – u nas hitem była “Żaba”, ale “Koziołeczek” i “Żuk” i wiele innych też świetnie nadaje się do recytacji przy usypianiu lub uspokajaniu”

Magda / Mowosfera: “Doskonale (na bardzo długie miesiące – a nawet lata – sprawdziła się u nas seria kartonowych bajeczek – zgromadziłam dla córki ponad 30-40 książeczek z serii Klasyka Polska m. in. Samochwała, Pan Hilary,  Kundel, Kłamczucha, Leń, Pranie, Idzie Grześ, Chory Kotek)”.

Marta / Mała Ka(f)ka: “Klasyka to jest taka dama, co się nie starzeje. Wciąż biega w podkolanówka, jednej opadającej na stopy, a drugiej śmiesznie zrolowanej. Wciąż ma dwa warkocze, przewiązane na końcach kolorowymi wstążkami. Ma ciągle tyle samo lat. Jest aktualna wczoraj i dziś. I będzie jeszcze przez kolejnych tysiące lat. Myślę, że gdy ktoś kiedyś odkopie szczątki naszej cywilizacji, to odkopie “Tuwima”. Bo on jest jednym z najklasyczniejszych naszych klasyków. Bo można go czytać w nieskończoność.”
Z Waszych wskazań udało nam się wybrać jedno oryginalne wydanie i jedną szczególnie ładną serię, z wierszami, piosenkami, kolędami, które wszyscy znamy.

Julian Tuwim / W aeroplanie / Bona

Seria wydawnictwa Muchomor do czytania, oglądania, śpiewania w ilustracjach Agnieszki Żelewskiej

Prezentacja serii na blogu Kiedy mama nie śpi

Małe kruki o Jadą, jadą misie


Na co zwracamy uwagę, wybierając książki dla najmłodszych czytelników? 

ALICJA / NIEPARYŻ

Na co zwracam uwagę, oceniając książki dla dzieci 0-2? Na wielkość i wagę – kilkumiesięczne dziecko powinno być w stanie swobodnie obracać książkę i przekładać strony (pomijając format “kolanowy”, czyli większy). Na trwałość – dobrze, jeśli brzegi kartonówki nie łuszczą się za szybko i nie rozwarstwiają, książka nie pęka od razu, wygięta w drugą stronę 🙂 Na towarzyszenie dziecku w rozwoju. Jeśli montesoriański realizm przedstawiania, to dobrej jakości zdjęcia lub rysunki, gruby kontur, mało szczegółów, wyraźne plamy barwne. Jeśli nie realizm, a kreacja, to mile widziany błysk geniuszu, który pobudza wyobraźnię, chwytliwy pomysł, który wydobędzie dużo z rodzica 😉 a dziecko pociągnie w rozwoju.

Marta / Mała Ka(f)ka

W wyborze książek dla małych dzieci kieruję się okiem i uchem. Okiem, bo dziecko głównie patrzy. A to, co chcę mu pokazać ma być ładne, więcej nawet – ma być piękne! Nie chciałabym, by gust mojego dziecka kształtował się na obrazkach, stworzonych w programie graficznym przez grafików. Wolę oddać ten gust w ręce profesjonalistów – ilustratorów. To naprawdę ogromna różnica, czy ktoś książkę ilustruje, czy rysuje obrazki. To kwestia zaangażowania, odnalezienia potrzeb i możliwości tak małego dziecka, dotarcia do jego wrażliwości. Rzecz, wydawałoby się banalna, ale jeśli czytam wiersz o kocie, to niech na obrazku będzie kot, a nie dzik – to uczy dziecko podążania za tekstem, konotacji, logiki myślenia. A jeśli ten kot będzie rozpoznawalny, a do tego piękny, to jest szansa, że uwrażliwi nasze dziecko. A uchem? Niech to, co czytamy dziecku, będzie zrozumiałe dla niego, niech będzie mądre, niech będzie na jego poziomie. Niech będzie napisane z sensem, niech będzie interesujące. Nie wystarczy napisać o czymkolwiek, żeby dziecko zainteresować – to zupełnie błędne rozumowanie! Pisanie dla tak małego odbiorcy to wielka sztuka, a kto posiadł tę umiejętność, temu należą się wielkie brawa.
I nasze opinie:

Natalia / Cała wioska

Książki dla maluchów wcale nie muszą być kartonowe. Oczywiście karton jest na plus, ale wcale nie jest obowiązkowy i najistotniejszy. Z doświadczenia widzę, że sprawdzają się kolorowe ilustracje na białym tle. Tekst krótki i rytmiczny, onomatopeje. Fabuła blisko życia, związana z codziennością, żadne tam krasnale, wróżki i rycerze ;) Jestem fanką prostoty (często nowoczesnej) zarówno jeśli chodzi o treść jak i o szatę graficzną. Dokonując wyboru sprawdzam m.in., czy książka ma autora i ilustratora (to nie jest niestety oczywiste), kto ja wydał i czy drukował w Polsce czy w Chinach ;) Dla mnie recepta na udane czytanie z maluchem to książka, która niebanalnie ale też bez sztucznych ambicji inspiruje dorosłych do dalszego czytania, okołoksiążkowych działań, daje radość zarówno dorosłym jak i dzieciom. Głośne czytanie to zawsze jedna z najwspanialszych chwil spędzonych razem dlatego lektury warto dopierać starannie kierując się zainteresowaniami dziecka oraz dbając o to by samemu nie popaść w znużenie ;) Klasyfikowanie książek według wieku czytelnika zawsze jest dla mnie kłopotliwe, bo bardzo indywidualne.
Marta / Cała wioska

Dzieci są bardzo różne i już w pierwszych latach życia mają  różne umiejętności. I różne potrzeby, także czytelnicze i poznawcze. Kompletując bibliotekę, zwracam uwagę na to, czego potrzebuje dziecko.  Jedną z podstawowych zadań dobrej książki na tym etapie jest funkcja rozwijania mowy. Inne książki czyta się z wygadanym, a inne z milczącym dwulatkiem, bo to zupełnie inni czytelnicy. Wymienione powyżej interkatywne, zapraszające do wspólnej lektury sprawdzają się zawsze, są świetną bazą. Reszta może być bardzo zindywidualizowana. Dwuletnie dzieci, które mówią, z powodzeniem zatopią się w prostych fabułach (np. w silnie zrytmizowanej klasyce lub Zakamarkowej serii z Bolusiem). Dla milczków – oprócz książek interkatywnych i dźwiękonaśladowczych, dużo radości przynoszą duże kartonówki, w tym przeznaczona właśnie dla nich mini seria logopedyczna Marty Galewskiej-Kustry o Puciu, który uczy się mówić.

 

 

Dziękujemy czytelnikom, słuchaczom, blogerom za udział w zabawie. Czy spodziewaliście się takich wyników? Czekamy na Wasze opinie, sugestie. Zapraszamy do kolejnej odsłony, na adres calawioska@gmail.com można już nadsyłać propozycje dla starszych maluszków od 2-3 lat. Na Wasze głosy (5-7 tytułów i/lub 5-7 serii) czekamy do końca miesiąca.

 

3 Comments on “Dziecko z książką. Maluchy 0-2 lata”

  1. Fajne, fajne:) U nas – 20 miesięcy- duża mieszanka!
    Z klasyki: Lokomotywa, Jajko i Jak rozmawiać trzeba z psem
    Zaskakująco kochane przez takiego Malca – czekoladki dla sąsiadki. Miłość do psów wychodzi.
    Bardzo Głodną Gąsienicę lubię chyba bardziej niż Syn;)
    a z niepolskich – różne książki wyd penguin z serii ladybird – nie te ze znanymi, bajkowymi postaciami tylko np. z okienkami czy na kółkach. Piękne grafiki, tekstu w sam raz a można je za grosze trafić w tkMaxx.

  2. Już zamawiam wszystkie części książek o Lalo, Babo i Bincie od Zakamarków. Zachęciliście mnie! U nas na razie hitem są książki całokartonowe z dziurami od Mamanii (autorstwa Hectora Dexet). <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *